Light my fire
Znów wpis fotograficzny. Ściślej – wybór zdjęć, które zrobiliśmy wraz z Justyną w trakcie sesji “światła i ognia”. Kręcił i machał Piotrek Drożdżykowski. Aha, część fotek jest obrobiona, ale bez oszustw – żadnych doklejonych rąk, skracanych nóg ani powiększanych piersi. Jedynie banały typu kadrowanie, poprawa jasności, ostrości, itd.
Lokacja: Wały von Plauena, Malbork. A prezentowana na zdjęciach sztuka nazywa się fireshow.
(“Light my fire” – wiem, większego banału nie mogłem użyć jako tytułu. Ale na zdjęciach jest i fajer i lajt. I lajtnięty fajer.)
[kliknij, to urośnie]































Hehe, fajny blog. Ciekawie go prowadzisz, jestem pod wrażeniem Twoich postów – piszesz mądrze, bez błędów, aż miło się czyta
pozdrawiam
Ps. Wpadłam tutaj poprzez jakiś filmik o metalach na YouTube
Dzięki za zainteresowanie i za komentarz. Lubię pisać i lubię, gdy gdy ludzie czytają moje teksty. Miło zatem, że ktoś w ten kącik zagląda i podoba mu się to, co napotyka.
Odnośnie filmiku, to jest śmieszna sprawa, bo po nakręceniu materiału na lekcję WOSu opublikowaliśmy go wyłącznie “by się nie zmarnował”, nie licząc na jakikolwiek odzew. Ten okazał się jednak zaskakująco duży, dostarczając mi – przyznam – masę zabawy. Cieszy mnie, że pomimo, iż było to całe lata temu, przy okazji wywołuje tak pozytywne “skutki uboczne” jak Twoje tutaj zajrzenie.