Wprawdzie Pana ruchają, ale za to w 3D!
Przed Wami premiera najbardziej oczekiwanej kontynuacji zaraz po Ojcu Chrzestnym 4 - zrealizowana z rozmachem, pełna heroizmu opowieść epistolarna o świecie opanowanym przez wszechobecną technologię, rządzonym przez bezwzględne korporacje. To przełomowe dzieło, które zmusi Was do refleksji nad miejscem zwykłego człowieka w tej szalonej rzeczywistości i – co jeszcze bardziej poruszające – nad rolą jego dupy. Panie i panowie, zapraszamy na seans Jak producenci sprzętu biorą Pana od tyłu 2: wprawdzie Pana ruchają, ale za to w 3D. Oczywiście, jak na nowoczesną kontynuację przystało, w zapierającym dech trójwymiarze… (Link do pierwszej części)
Wygląda Pan spektakularnie w dwukolorowych okularkach!
Drogi Panie Dupowski,
Jest Pan przekonany, że Blu-ray to następca Full HD i już Pański przenikliwy, mocno osadzony w technologii umysł wie, co będzie następne – 3D czeka na Pańskim progu! Był Pan na “Avatarze” i od tego momentu nie ma wątpliwości, że już zaraz, już za chwilę ta “całkowicie nowa, kosmicznie zaawansowana technologia” wyląduje w każdym domowym zaciszu, tuż obok osławionego domowego ogniska (nieco już zapóźnionego, nawiasem mówiąc). Zakupił Pan nawet na Allegro “profesjonalne okulary 3D”. Był Pan odrobinę niepocieszony, że po ich nałożeniu zabawny facet z Teleexpressu nie usiadł Panu na kolanach. Bo, jak się okazało, okulary Pańskie potrzebowały specjalnie przygotowanego obrazu – a zawód był tym większy, że nawet po jego odnalezieniu efekt był męczący i w niczym nie przypominał niebieskich cycków Neytiri.
Historia jeszcze nigdy nie była tak ciekawa!
Ta przykra przygoda nie ostudziła jednak Pańskiego zapału i w dalszym ciągu wierzy Pan, iż udało mu się – metaforycznie – zajrzeć w kryształową kulę i zobaczyć świat za rok, dwa, kiedy każdy będzie się cieszył przepięknymi obrazami 3D w każdym filmie i na każdym kanale, nawet bez użycia niewygodnych okularów.
W tym temacie postanowiłem wybrać dla Pana kilka wartościowych ciekawostek rodem z podręcznika historii:
- 3D w kinie jest starsze niż filmy dźwiękowe (pierwsza znana projekcja: rok 1922).
- Sama technologia anaglificzna, tj. oparta o wykorzystanie okularów ze szkłami w dwóch różnych kolorach jest jeszcze starsza – bez większych modyfikacji funkcjonuje od 1853 roku. Takie właśnie okularki dodawali do “Kaczora Donalda”, a obecnie cieszą się wielką popularnością na Allegro.
- Nawet technologie współcześnie stosowane w kinach (również w “Avatarze”!) mają swe bezpośrednie początki w zamierzchłych latach trzydziestych (mowa o polaryzacji).
Zgodzi się Pan chyba, iż namolnie stosowane ostatnimi czasy określenia w stylu “Rewolucja 3D!” wobec wymienionych powyżej faktów okazują się być co najmniej drażniącym nadużyciem. Ta “rewolucja” ZAWSZE gdzieś tam była, czaiła się skulona za drzwiami, z rzadka tylko podnosząc łeb. Ludzie potykali się o nią, ale nieszczególnie interesowali się jej losem. Teraz przybrała jednak postawę bojową. Wstała i nie tylko te drzwi otworzyła, ale wręcz wyrwała je z zawiasami i futryną, wbiegając do środka w brudnych glanach, przestawiając meble, wypijając kwiatkom wodę i gwałcąc kota. Choć w rzeczywistości to w dalszym ciągu ta sama stara ciota w mieniącym się cekinami wdzianku.
Nawiasem mówiąc chciałbym Panu przypomnieć, iż w poprzednim liście wspominałem o sprzedawaniu prostych, często powszechnie znanych rozwiązań (albo banalnych ulepszeń) jako “zupełnie nowej, spektakularnej technologii pod głupawą nazwą ze znaczkiem ® albo ™ na końcu“. Zasadniczo tym razem chodzi o to samo. Dodając do tego szalejący niedawno kryzys, można się domyślać dlaczego.
Avatar zmienił świat! Zmienił ciebie! Zmienił sposób podawania kaszy!
Nie ma wątpliwości, iż boom rozpoczął się od sukcesu filmu “Avatar”. Nie dziwi również, iż fala uderzeniowa w dalszym ciągu rozbrzmiewa i brak jest nadziei na rychłe opadnięcie popiołów. Konsekwencje są najróżniejsze, poczynając od tego iż w tytule co drugiego wyświetlanego filmu stoi charakterystyczny duet literki z cyferką. Tego można naturalnie dokonać w sposób przyzwoity, wykorzystując modną sztuczkę jako integralny element stylistyki obrazu, ale można też sięgnąć po środki nazywane żargonowo “żałosną chujnią“, polegające przykładowo na wykonaniu pospiesznej konwersji w postprodukcji (nawet bez udziału reżysera).
Kolejnym ze skutków jest próba wciśnięcia “rewolucji” pod dachy naszych domostw. Tutaj pozwolę sobie ponownie odnieść do Pańskich marzeń o “3D w każdym domu”. Mało realne. Materiału w tej technologii w dalszym ciągu jest jak na lekarstwo, nie wspominając o jej niedoskonałości (domowe systemu używają najczęściej niezbyt wygodnych i bardzo drogich okularów przymykających naprzemiennie oba szkła). Proszę zauważyć, iż tzw. “High Definition” rozpoczęło swoją kampanię inwazji naszych domów i serc już dobrych kilka lat temu – a ile ma Pan dziś kanałów HD w swoim telewizorze? Ja mam wciąż niewiele. Dlaczego sądzi Pan, iż liczba programów w 3D wzrośnie prędzej?
Chyba wiem, o czym Pan teraz myśli – o rychłym nadejściu nowej, lepszej, tańszej itd. technologii wyświetlania trójwymiarowego obrazu – i to bez okularów! Och, byłbym wielce zaskoczony, gdyby okazało się, iż ma Pan rację! Owszem, czytałem artykuły, które pojawiają się po wpisaniu popularnego hasła “3D bez okularów”. Jak dotąd zero śladów realnej, wiarygodnej implementacji, bez dyskwalifikujących ją wad. Koncepcje najbliższe rzeczywistemu produktowi prezentują z kolei “efekt paralaksy”, gdzie głębia jest dostrzegalna wyłącznie, jeśli obserwator porusza się względem obrazu. Oczywiście wiem też, iż wkrótce do sklepów zawita konsolka 3DS. Tutaj jednak przed użyciem słowa “rewolucja” powstrzymuje mnie wielkość ekranu, która nie pozwala wykorzystać tej samej koncepcji w innych zastosowaniach. Pozwolę sobie zresztą poczekać z oceną tego rozwiązania, gdy będę mógł zobaczyć je na własne oczy (nie zaś na filmie w Internecie!)
Na temat całego tego “3D bez okularów” pozwolę sobie więc ostatecznie powiedzieć: “może, ale w odległej przyszłości”. Podstawowy problem: konieczność dostarczenia różnego obrazu do każdego z oczu. Bez tego nie ma 3D, kochany Panie.
Poznaj prawdę wraz z nami i poczuj się jak nieznany ulubieniec Jezusa!
Nasza korespondencja dobiega powoli końca. Pozwolę sobie więc w tym momencie na skromny apel o odrobinę rozsądku. Widzi Pan… prawda taka już jest z natury, iż lubi siedzieć na środkowym fotelu. Nie ma racji ani Pan, w swojej ekscytacji “nową, rewolucyjną technologią” ani Pański 15-letni sąsiad, wypisujący w Internecie “3D ssie!!!!1″ i “avatar to komercyjne guwno dla guwniarzy buhaha nawet tego szitu nie ogladalem!!!!!!!”.
Jeśli sam miałbym się wypowiedzieć, uważam, że “Avatar” jest bardzo dobrym filmem, wtórność scenariusza z nawiązką nadrabiającym audiowizualnym kunsztem i doskonałą reżyserią. 3D jest z kolei ciekawym bajerem, który dobrze zrealizowany potrafi zrobić niemałe wrażenie, ale bynajmniej nie wnosi kina na nowy poziom i nie jest czymś, co z miejsca muszę mieć w domu.
Kończąc już ten wywód, chciałbym Panu życzyć właśnie odrobiny zdrowego dystansu – i do 3D i do technologii ogólnie i do wszystkiego, co próbuje się Panu sprzedać. Proszę więcej czytać, więcej rozmawiać i nade wszystko więcej myśleć. W przeciwnym razie niech Pan umiera.
Z poważaniem,
Człowiek, któremu smakuje kurczak
PS.
Większa część artykułu powstała długi czas temu, lecz z braku czasu i chęci dopiero teraz zebrałem się do ostatnich szlifów oraz publikacji. Mam nadzieję, kochani fani, że na kolejny wpis nie będziecie musieli czekać tak długo. Całuję tam gdzie lubicie.













12159454- moje gg widziałam Cię na youtube w tym reportażu o metalach a jak coś mój e-mail rockerska@onet.pl , chciałabym z tobą porozmawiać .
Ok, ok, ale nie wyjaśniasz ani na czym te całe 3d polega ani czy zakładając te okularki z ‘Kaczora Donalda’ uzyskamy efekt podobny do kinowego – a tego spodziewałem się czytając artykuł dla kompletnego laika w dziedzinie 3d
Pozdrawiam,
~Mike
Bo nie taki był cel artykułów. O podstawach poczytać można wszędzie, poczynając od Wikipedii. Tutaj przekazałem, co JA mam do powiedzenia na temat całego zjawiska.
W skrócie – 3D polega na tym, żeby każdemu z oczu dostarczyć nieco inny obraz. Można to zrobić na wiele sposobów, z czego “Kaczor Donald” (anaglif) jest najprostszym, najstarszym i daje najmniej interesujące efekty. W kinie jest już ciekawiej.