Jak producenci sprzętu biorą Pana od tyłu (są filmiki!)

Najmilszy Panie Dupowski,

Piszę do Pana, aby poruszyć pewną nader istotną kwestię oraz zwrócić Pańską uwagę na niektóre sprawy bezpośrednio Pana dotyczące, o których jednak bez wątpienia nie jest Panu wiadomo.  Całość rzeczonego problemu rozbija się mianowicie – proszę uważać – o fakt odbywania z Panem stosunku analnego przez korporacje produkujące sprzęt elektroniczny. Innymi słowy – jest Pan srogo posuwany w kakao i nie tylko wyraźnie Panu to nie przeszkadza, ale też jest Pan przekonany, iż stał się szczęśliwym odbiorcą czułych karesów, mających na celu Pańską przyjemność, radość i satysfakcję.  Byśmy się dobrze zrozumieli. Pańska przyjemność jest w tym akcie najmniej istotna.

Jest Pan dojrzałym, statecznym mężczyzną (choć – prawdę mówiąc – może też Pan być pryszczatym nastolatkiem, który ma bogatych rodziców – nie gra to roli).  Zdobył Pan średnie wykształcenie, nie jest też przesadnie oczytany ani tym bardziej szczególnie błyskotliwy. Nie mniej, zrządzeniem losu udało się Panu zdobyć przyzwoitą pracę, pozwalającą od czasu do czasu realizować najrozmaitsze zachcianki. Szczególne miejsce na ich liście zajmuje TECHNOLOGIA – sprzęt grający, świecący, błyszczący i koniecznie uzbrojony w armię mikroprocesorów. Uważa się Pan za konesera, niemal specjalistę w tej dziedzinie. I jako taki z zafascynowaniem obserwował Pan w salonie RTV pierwsze ekrany LCD wyposażone w błyszczącą matrycę, myśląc w duchu “niesamowite jest to całe Full HD”. Stara się Pan być na czasie, możliwie prędko nabywając każdą nowinkę. Za słowa speców z Sony, Philipsa, Samsunga i kolegów dałby Pan sobie rozgryźć większe jądro…

By daleko nie szukać porównania – jest Pan wypiętą Dupą z wytatuowanym napisem “Czynne Całą Dobę”.

Rewolucja na opakowaniu

Nabył Pan niedawno nową zabawkę. Tak Zwany Telewizor LED. Niemal pogryzł Pan sąsiada, który przyjaźnie zauważył, że “ma Pan nowego LCD”. “Jakie LCD, jakie LCD?!” – krzyczał Pan wymachując groźnie pięścią. “To telewizor LED! To zupełnie nowa, wspaniała technologia, o niebo lepsza od tych przestarzałych LCD!”.

Cóż, muszę pochwalić, że chociaż napis na pudełku przeczytał Pan wnikliwie. Obawiam się jednak, że zamiast na wakacje dla dzieciaków, wydał Pan duże pieniądze na drobny update poczciwego, w dalszym ciągu dość kiepskiego LCD. Oczywiście, jakżeby inaczej, opakowany w nowoczesny, przypominający o wydanej sumie design i wiaderko marketingowego bełkotu – łechcącego takich jak Pan, bezwzględnie żądnych nowości.

A prawdziwych nowości jest, mój drogi Panie, jak na lekarstwo. Wiem, prawda boli. Lecz przypuszczam, że mniej, niż Pański wysłużony odbyt. Nie ma wielkich kroków, o których zapełniają Pana reklamy – jest pozbawione sensu dreptanie wokół. Nie wspominając o dramatycznych sytuacjach, wyciskających słone łzy z mych pięknych niebieskich oczek, gdy pańscy analni kochankowie przez wzgląd na własną wygodę forsują gorsze technologie, by wypierały lepsze. I Pan im w tym pomaga! Jak ostatni zbój wspiera Pan ich niecne kombinacje własną pękatą kieszenią! Tak – to Pan zabił wciąż pod wieloma względami niedoścignione ekrany CRT, a teraz bierze zamach na niewinne plazmy. Najmilszy Panie Dupowski, jestem głęboko zniesmaczony Pańską postawą.

W paszczy Wielkiego Strasznego Biznesu

Na początku mej wypowiedzi przyjąłem koncepcję operowania faktami i na Pańskie nieszczęście muszę podkreślić, iż nie zamierzam tejże idei już do końca zarzucać.  W szczególności musi Pan zwrócić uwagę na podstawowe fakty dotyczące funkcjonowania tzw. Biznesu. Jest to takie coś, w czym chodzi o pieniądze. Pańskie pieniądze. Od zawsze i na zawsze. Nie ma tu miejsca na pochylanie się nad klientem – nie, gdy sztuki klienta liczy się w milionach, z czego – co dowiedziono naukowo - 93% przynależy do szeroko rozumianej grupy idiotów. Powie Pan, że to zło, ja zaś powiem, że inaczej się nie da. A tak między nami, to zarabianie na głupocie w ogólności gorąco aprobuję.

Jeszcze kilka słów o biznesie. Gdy chodzi o produkty RTV, ważne jest, aby każdy wypuszczony na rynek posiadał wszystko to, czym chwali się konkurencja. Ale też z drugiej strony – tutaj proszę o Pańską uwagę - musi posiadać coś, co go na tle konkurencji wyróżnia, coś własnego, nowego, świeżego.  Pół biedy jeśli za jednym i za drugim kryje się jakaś techniczna pierdółka, której jedynym grzechem jest to, iż nie stanowi “rewolucji” anonsowanej na kartonie.  Tylko ile takich pierdółek można wpakować do kolejnej wieży stereo? Z tego właśnie powodu producenci robią pełny użytek z dramatycznego debilizmu swojego targetu, owijając ściemę w mądrze brzmiące hasełka. Może pamięta pan czasy, kiedy każde gówno z parą głośników miało wielki napis “Surround” (to jest to, co musiał mieć każdy) opatrzony dodatkowym tekstem w stylu True Cocksuking SoundSpace Enhancer System ™ (a to już “unikalna technologia” danego producenta).  I Pan w to wierzył. I Pan kupił trzy takie wieże (każda z inną odmianą koniobijki). Obawiam się, drogi Panie Dupowski, że płacił Pan za “bajery” typu dodatkowy pogłos, sprytnie zakamuflowany equalizer i parę innych banalnych filtrów.

Przesuńmy się parę lat do przodu i bez problemu odnajdziemy odpowiedniki tamtych sztuczek. 100Hz Awsome Motion Improver! 500Hz Movement Turbo Jerking Technology!… Pan oczywiście jest przekonany, że między jednym a drugim widzi kolosalną różnicę. Tak to dymanie Pańskiej osoby niestety przebiega…

To nie odtwarzacz MP3, to iPod!

Łatwo jest Pana kupić marketingowym bełkotem. Ale to nie jedyny czynnik, który powoduje u Pana erekcję. Jest Pan równie podniecony cyferkami – które Pańskim zdaniem precyzyjnie wskazują różnicę między jednym a drugim urządzeniem. Jeśli coś ma 20 megapixeli, 500 gigabajtów, 60 cali, 5 gigaherców i 200-krotny zoom, to zawsze i pod każdym względem wyprzedza coś, co ma 19 megapixeli, 499 gigabajtów, 59 cali, 4 gigaherce i 199-krotny zoom. Cóż… Mam w tym momencie wielką ochotę, aby przeprowadzić tu mały wykład o szumach matryc aparatów cyfrowych, o interpolacji obrazu, zoomach cyfrowych, szybkości odczytu i zapisu danych… Ale obawiam się, że Pan nie zrozumie (a i miejsca szkoda).

Nie mam jednak wątpliwości, iż Pańskie największe pobudzenie wywołuje marka. Będę próbował, ale chyba nie uda mi się Szanownego Pana przekonać, iż jeśli coś jest bardzo drogie, ma modny design i zostało wyprodukowane przez “renomowaną firmę”, wcale NIE MUSI być najlepszym urządzeniem na świecie. Wiadomo mi ze źródeł, o których nie będę tutaj pisał, iż pańskie sutki pobiły rekord twardości, gdy przyglądał się Pan temu niewygodnemu komputerkowi z ekranem dotykowym, potrafiącym mniej więcej tyle, co telefon Pańskiej córki. Wiem też, że w dalszym ciągu jest Pan przekonany, iż odtwarzacz MP4 to nowa technologia, zastępująca stare odtwarzacze MP3. Dlatego też jestem zmuszony porzucić jakąkolwiek próbę podjęcia dyskusji na tym polu.

Z poważaniem

Na tym zakończę moją dla Pana wiadomość. Mam nadzieję, iż Szanowny Pan zrobi użytek z mojej nieskończonej życzliwości i przemyśli choć niektóre ze wskazanych kwestii. Ufam, iż będziemy mieli sposobność kontynuowania tej korespondencji. Ze swojej strony obiecuję przygotowanie kolejnych uwag na temat Pańskich stosunków analnych, nazywanych także “ruchaniem w kakao”.

Z poważaniem,

Mimizu

(czyli Ciąg Dalszy Nastąpi…)

~ - autor: Mimizu w dniu Kwiecień 23, 2010.

Odpowiedzi: 6 to “Jak producenci sprzętu biorą Pana od tyłu (są filmiki!)”

  1. To ciekawe, że w dzisiejszych czasach brak stylu powszechnie nazywa się konwencją… Sterta wypocin. Trzeba je za każdym razem reklamować na forum? RSS nie wystarcza?

    • Trzeba, bo to reklama skuteczna. I wzbudza zainteresowanie takich zabawnych ludzi jak Ty. Wylewanie frustracji na forum nie wystarcza? Zresztą nie przeszkadza mi to – dla powyższego wpisu poświęciłeś więcej czasu i energii niż ktokolwiek poza mną.

      PS.
      “Sterta wypocin” – tłumaczyłem Ci, że się mylisz. Chcesz o tym jeszcze porozmawiać?

  2. [...] Przed Wami premiera najbardziej oczekiwanej kontynuacji zaraz po Ojcu Chrzestnym 4 – zrealizowana z rozmachem, pełna heroizmu opowieść epistolarna o świecie opanowanym przez wszechobecną technologię, rządzonym przez bezwzględne korporacje. To przełomowe dzieło, które zmusi Was do refleksji nad miejscem zwykłego człowieka w tej szalonej rzeczywistości i – co jeszcze bardziej poruszające – nad rolą jego dupy. Panie i panowie, zapraszamy na seans Jak producenci sprzętu biorą Pana od tyłu 2:  w prawdzie Pana ruchają, ale za to w 3D. Oczywiście, jak na nowoczesną kontynuację przystało, w zapierającym dech trójwymiarze… (Link do pierwszej części) [...]

  3. Tego się nie da nawet czytać. Tekst sfrustrowanego człowieka, który chce wyżyć się z nie wiedzy innych.
    Dużo lepiej byś zrobił/a pisząc w przystępny sposób o wspominanych tu technologiach.

    • Skoro się nie da czytać, to skąd wiesz o czym jest?
      Nie mam pojęcia, czy można wyżyć się z czyjejś nie_wiedzy, wiem, że można nieźle wyżyć z czyjejś niewiedzy. Albo np. wyżyć się na kimś za kiepskie opanowanie języka, o!
      Co do tekstu. Sorry, ale nie bawi mnie pisanie nudnych, wtórnych opracowań artykułów z wikipedii. Chyba, że proponują godziwe wynagrodzenie. Propozycje proszę składać prywatnie.

      PS.
      Między niewiedzą, a bezczelną ignorancją jest jednak pewna odległość.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.